Zaloguj się |  Zarejestruj się




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 16 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Myslovitz
PostWysłany: Czw Gru 17, 2009 11:34 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:11 pm
Posty: 282
Miejscowość: Łódź
Dzisiaj miałem wielką przyjemność już po raz jedenasty, w przeciągu ostatnich sześciu lat być na koncercie Myslovitz. I cóż to był za koncert! W tej chwili jestem nawet skłonny powiedzieć, że nawet i koncert roku- to nie był żaden z tych wielkich wyjazdów, nie było to U2, nie był to Jon Anderson, nie była to jedna z wielkich tras za Marillion, Hogarthem solo, czy nawet Rayem, ale mały koncert, w przeraźliwie zimowy grudniowy wieczór. Zwykle w moich relacjach dziękuję ludziom za mile spędzony czas, ale ponieważ tym razem nikogo nie udało mi się namówić, żeby zabrał się ze mną, to ogromne podziękowania wysyłam łódzkiemu MPK za sprawne, i niemalże natychmiastowe odwiezienie mnie do domu po koncercie. Inaczej by było naprawdę ciężko.

Pierwsza rzecz, negatywna o której muszę napisać to publiczność. Czemu takie wspaniałe zespoły jak The Cure, Iron Maiden, czy właśnie nasze Myslovitz mają wśród fanów właśnie taką dziką nastoletnią publiczność? Z mojego stanowiska, na podwyższeniu (Dekompresja jest tak ładnie zbudowana, że ma trzy poziomy oddzielone od siebie barierkami, każdy wyżej od poprzedniego- zaleta zrobienia klubu w dawnym kinie, na którym w młodości oglądałem „Króla Lwa”) z pewnym przerażeniem oglądałem niemalże boschowskie sceny które się działy pod sceną, niezależnie od tego jaka piosenka była grana, czy to był mocniejszy rockowy numer, czy też coś bardziej spokojnego… ech, ale na szczęście to nie była całość publiczności tego zespołu, można powiedzieć, że tylko 1/3, ale mimo wszystko… Poza tym jeszcze to czego naprawdę nie znoszę, to okrzyki wołające „Peggy Brown”. Naprawdę, byłem wręcz wniebowzięty, kiedy na lipcowym koncercie zespołu w Pajęcznie, na którym miałem przyjemność był, nie było tej piosenki… Wprawdzie na żywo wychodzi to naprawdę świetnie, ale te ciągłe wołania… Za to podczas grania nie mogę przestać się śmiać, gdyż Artur Rojek śpiewa to z zupełnie innym gestem, i aż miło patrzeć jak zdezorientowani i przerażeni rozglądają się wokół siebie, ci wszyscy którzy jeszcze przed chwilą wrzeszczeli tytuł w niebogłosy…

Druga rzecz, support. Czy oni zawsze muszą przywozić ze sobą takie beznadziejne zespoły? Albo jakaś totalnie kwadratowa, niemelodyjna dyskoteka, albo zespół super alternatywny i awangardowy, który nie zniża się do grania piosenek, jak ostatnio Pustki, a dziś mieliśmy za to wrzeszczących i hałasujących licealistów. Ech. Ale za to ogromnie byłem im wdzięczny, że sobie poszli, po jakichś dwudziestu pięciu minutach grania. Tyle chociaż dla mnie zrobili.

No i wreszcie koncert właściwy. Naprawdę, przez pół roku, od kiedy oglądałem ich po raz ostatni, zdążyłem zapomnieć jaki to wspaniały zespół! Niełatwo mi mówić o poszczególnych elementach składowych. Na pewno wokal, Artur Rojek, aktualnie ze zmienionym image’em, przez swoją bródkę, wyraźnie, ale chyba niecelowo upodobnił się do Stinga- niestety nie mogę pokazać żadnych zdjęć, żeby to udowodnić- światła w klubie wyraźnie nie pomagały w robieniu żadnych zdjęć, żeby coś wyszło, musiałbym stać pod sceną, a to by była zdecydowanie misja samobójcza, bezbłędna gra sekcji, no i dwa panowie- Wojtek Powaga na gitarze (również zmieniający image, jakby coraz dłuższą czuprynką wracał do czasów młodości) i Przemek Myszor na klawiszach, i czasem gitarze- duet doprawdy czarujący swą grą, przepięknie rozbudowujący znanymi z płyt studyjnych kompozycjami. Wreszcie sam repertuar- coś czym chyba żaden zespół w naszym kraju się nie może pochwalić- mają zarówno przeboje, potrafią pisać niesamowicie chwytliwe piosenki, potrafią zabrzmieć jak rasowi rockmani, ale też chwilami, kiedy odchodzą o rozimprowizowane, niemalże monumentalne kompozycje przypominają to, jak się niegdyś grało w latach 70tych… Jeśli jest jeszcze ktoś kto potrafi połączyć te elementy, to bardzo proszę mi takowy zespół przedstawić. No i setlista:

Moving Revolution
Alexander
Siódmy Koktajl
Za Zamkniętymi Oczami
Nocnym Pociągiem aż do Końca Świata
Do Utraty Tchu
W 10 Sekund Przez Całe Źycie
Życie to Surfing
Bar Mleczny Korova
Z Rozmyślań Przy Śniadaniu (tego na żywo chyba nigdy wcześniej nie słyszałem)
W Deszczu Maleńkich, Żółtych Kwiatów
Kilka Uścisków, Kilka Snów
My
Sprzedawcy Marzeń
Mieć czy Być
Chłopcy
Długość Dźwięku Samotności (instrumentalnie- Arturowi się już nie chciało śpiewać…)
Ściąć Wysokie Drzewa
Myszy i Ludzie
Znów Wszystko Poszło Nie Tak
Good Day My Angel (te trzy utwory, w wersjach mocno rozbudowanych, zagranych i zaśpiewanych z niesamowitą energią, to kombo dosłownie zwalające z nóg)
Bis:
Peggy Brown z falbankami
James, Radiogłowi i Żuk z Rewolwerem jadą do Nikąd
Chciałbym Umrzeć z Miłości

Owszem, ktoś mógłby powiedzieć, że nie jest to set idealny- w końcu nie było „Gdzieś” czy „Miłości w Czasach Popkultury”, ale mimo wszystko niczego złego na taki zestaw utworów nie jestem w stanie powiedzieć- naprawdę chciałbym, żeby wiele innych zespół zaprezentowało taki właśnie przekrojowy miszmasz przez całą swoją karierę. No i też zdecydowanie jestem ukonentowany przez dźwięk, który na koncercie w marcu był po prostu fatalny, a dzisiaj wszystko było idealnie słychać. Cieszę się, że to była tylko jednorazowa wpadka dźwiękowców zza konsolety. No cóż, co mogę jeszcze powiedzieć, mimo tego, że widziałem ich już na żywo mnóstwo razy, to jestem po prostu zachwycony. Liczę na to, że w przyszłym roku również będą okazję do obejrzenia TAKICH koncertów, oby też promujących nową płytę. I tym wesołym akcentem, zamykam koncertowy rok 2009, zdecydowanie najlepszy z wszystkich które póki co były.


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 8:30 pm 
Rejestracja: Czw Lis 26, 2009 9:57 pm
Posty: 45
good day i moving-dla tych 2kawalkow wartyo juzbyc namyslovitzkich koncertach

mi do pelni szczescia brakowalby tylko mickey


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 8:40 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:11 pm
Posty: 282
Miejscowość: Łódź
Oczywiście przy "Moving Revolution" wszyscy zaczynają klaskać w połowie utworu, tuż przed finałem, co zawsze strasznie przeszkadza, ale czego tu się spodziewać- taka publiczność ma pamiętać takie stare piosenki? A i przy naprawdę rozbudowanym "Good Day My Angel" można było wybaczyć, że wczoraj nie było w secie "Mickeya".

Spytać tylko można kiedy oni zdecydują się na wydanie regularnej płyty koncertowej, z pełnym setem.


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 8:50 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:14 pm
Posty: 811
Miejscowość: Łeba / Lębork
Setlista genialna :shock: Aż by się chciało tam być.....
Czy Myslo większość koncertów kończą ''Chciałbym umrzeć z miłości'' :?:

_________________
Żyje się dla kilku spotkań i paru wzruszeń.
Ważne, by ich nie przegapić . . .


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 9:08 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:11 pm
Posty: 282
Miejscowość: Łódź
Bardzo różnie. Kiedyś na koniec było zwykle "Good Day My Angel", często bywało to "Dla Ciebie" (kiedy Jacek Kuderski i Wojtek Powaga uśmiechając się pod nosem wzruszali ramionami przy słowach "czy to koniec już... to koniec już..."), ale bywały też i inne rzeczy. Nie wiem jak to jest z poszczególnymi koncertami na tej samej trasie, ale z trasy na trasę oni naprawdę zmieniają piosenki w secie. Nie to co niektórzy.


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 9:20 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Sob Paź 31, 2009 4:18 pm
Posty: 129
Miejscowość: Rumia
Nie to co niektórzy? ;) Czyli kto? Nadal zły na Raya za brak Calling All Stations?

_________________
www.lastfm.pl/user/eva153


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 9:20 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:14 pm
Posty: 811
Miejscowość: Łeba / Lębork
Spytałam , ponieważ będąc jak do tej pory aż na jednym jedynym ICH koncercie Myslo również pożegnali się z publicznośćią tym utworem ; )

Tomek napisał(a):
Nie wiem jak to jest z poszczególnymi koncertami na tej samej trasie, ale z trasy na trasę oni naprawdę zmieniają piosenki w secie. Nie to co niektórzy.


Subtelny przytyk w nos pana RW ; ) ?

_________________
Żyje się dla kilku spotkań i paru wzruszeń.
Ważne, by ich nie przegapić . . .


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 9:47 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:11 pm
Posty: 282
Miejscowość: Łódź
Widzę moje drogie panie, że uprawiacie mi tu jakieś insynuacje : )


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 9:50 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Sob Paź 31, 2009 4:18 pm
Posty: 129
Miejscowość: Rumia
Insynuacje? Ależ skąd ;)

_________________
www.lastfm.pl/user/eva153


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Nie Gru 27, 2009 1:57 pm 
Rejestracja: Czw Lis 26, 2009 9:57 pm
Posty: 45
ja bylem kiedys na koncercie myslo i ostatnia piosenka byl wlasnie genialny MICKEY (z 15 minut jak nic trwal :D)


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Nie Gru 27, 2009 3:34 pm 
apropo darcia się przez jakieś dziewczyny "Peggy Brown" - ostatnio miałem okazję posłuchać takich okrzyków od 2 dziewczyn od siebie z klasy, miałem ochotę albo zabić siebie, albo je obie... Szczyt głupoty?


 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pon Mar 15, 2010 2:59 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:14 pm
Posty: 811
Miejscowość: Łeba / Lębork
14/03/2010 - MYSLOVITZ, Centrum Stocznia Gdańska

Image

Saluminesia:
Image Image Image Image Image Image

Myslo:
Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

Jak dotąd jeszcze na żadnym koncercie nie spotkałam się z tak dzikimi i nieobliczalnymi fanami z jakimi musiałam zetknąć się pod sceną. Przyznaję, lubię być na koncertach blisko sceny i potrafię wiele znieść, ale tym razem odpadłam w przedbiegach. O godz. 20-tej już po kilku dźwiękach pierwszego utworu supportu ( tym razem ta rola przypadła całkiem sympatycznemu zespołowi Saluminesia) zaczęło się istne szaleństwo. Tłum dzikich małolatów wpadł w amok i nie było na nich mocnych. Dokładnie to samo o czym pisał Tomek względem grudniowego koncertu w Łodzi. Musiałyśmy się z Ewą czym prędzej ewakuować do tyłu w bezpieczniejsze miejsce, bo inaczej nie dożyłybyśmy do końca. Doznałam lekkiego szoku, bo już prędzej spodziewałabym się takiego zachowania po np. fanach Feela niż Myslovitz !!
Kiedy po 40 minutach Saluminesia zeszła ze sceny ów szalony i rozemocjonowany już tłum zaczął śpiewać Sto Lat we wszystkich możliwych wersjach, a druga grupka po przeciwnej stronie sceny nie chcąc zostać w tyle zaintonowała .... uwaga "Hej Sokoły"! :o Fascynujące zjawisko . . . .

O 20:55 na scenie pojawili się panowie z Mysłowic i tak przywalili, że prawie wbili mnie w ziemię. Grają po mistrzowsku, brzmią rewelacyjnie. Niestety nagłośnienie wokalu Artura było fatalne, przynajmniej w moim subtelnym odczuciu. Gdybym nie znała tekstów, przy mocniejszych utworach rozumiałabym zaledwie pojedyncze słowa. Oczywiście było chóralne śpiewanie przy Długości Dźwięku Samotności, Scenariuszu dla moich Sąsiadów i Chłopcach. Wszyscy byli ciekawi nowych utworów z nadchodzącej płyty, które Myslo ogrywa podczas tej trasy. Zapowiadając pierwszy z nich, Artur poinformował, że zaprezentują nam wersje robocze owych dwóch utworów ze świeżutkiego demo i już 7 kwietnia :!: wchodzą do studia. Powiem tak, trochę się zawiodłam a to dlatego iż są po angielsku, ale jak się dzisiaj okazało tekst jest na razie również roboczy i jeszcze nic nie jest przesądzone w tej kwestii. Ktoś ładnie napisał na last.fm, że Myslo w wersji ang. traci swą moc. Odnośnie samych kompozycji , utwór drugi, grany na bis był o wiele bardziej urokliwy. Mam nagrane obydwa i na dniach wrzucę na yt.

Moje Most Wanted diabli wzięli - James, Radiogłowi i Żuk z Rewolwerem nie dojechali podobnie jak Myszy, Margaret, Good Day My Angel i Gdzieś, czyli wszystko to na co najbardziej czekałam. Kolejny raz potwierdza się stara prawda iż niebezpiecznie jest mieć zbyt wysokie oczekiwania, ale jeżeli zespół podczas koncertu nie zagra chociaż jednego z Twoich ukochanych utworów, można mieć prawo być zawiedzionym.

Setlista:

Moving Revolution
W 10 sekund przez całe życie
Za zamkniętymi oczami
Nocnym pociągiem aż do końca świata
Nienawiść
Siódmy koktajl
Chciałbym umrzeć z miłości
Iowa (nowy utwór)
Scenariusz dla moich sąsiadów
Sprzedawcy marzeń
Mieć czy być
Chłopcy
Długość dźwięku samotności
Alexander
Znów wszystko poszło nie tak
The Iris Sleeps Under The Snow
Mickey

BIS :
Przemek 2 (nowy utwór)
Peggy Brown - sam początek, jakieś 15 sekund
Dla Ciebie
Ściąć wysokie drzewa


Dziękuję Ewie za przemiłą niedzielę i wspólne koncertowanie :D

_________________
Żyje się dla kilku spotkań i paru wzruszeń.
Ważne, by ich nie przegapić . . .


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Pią Kwi 16, 2010 4:54 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:11 pm
Posty: 282
Miejscowość: Łódź
http://myslovitz2010.pl/


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Czw Sie 19, 2010 10:23 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:14 pm
Posty: 811
Miejscowość: Łeba / Lębork
". . . czasem dziwny głos przed siebie każe biec i na powietrze wyjść, gdy pada deszcz "


18 sierpnia 2010 - ten dzień przeszedł do historii, albowiem tego dnia w Sopocie miał miejsce najlepszy z zaledwie (ale zawsze;-) trzech koncertów Myslovitz jakie do tej pory miałam okazję zobaczyć. Może przez ten deszcz, może przez coś innego, nie wiem ale był power i była magia. Peggy Brown też była ale w innej, o wiele mocniejszej wersji i powiem, że nawet i ona mi się podobała.

Image

Set niemal idealny. Nagłośnienie wspaniałe.

Nienawiść
Chłopcy
Mieć czy być
Za zamkniętymi oczami
Nocnym pociągiem aż do końca świata
Zwykły dzień
Kraków
Kilka uścisków, kilka snów
Sprzedawcy marzeń
Chciałbym umrzeć z miłości
Gdzieś > > >
Siódmy koktajl
Szklany człowiek
Alexander
Ściąć wysokie drzewa
Peggy Brown

Bis:
Mickey

Obecna delegacja rayzone w składzie eva153, Tomek, boricas i ja ;)

Galeria zdjęć w moim albumie na mysapce:
http://www.myspace.com/ewiku2/photos/al ... um/1432502

_________________
Żyje się dla kilku spotkań i paru wzruszeń.
Ważne, by ich nie przegapić . . .


Profil  Offline
 
 Temat postu: Re: Myslovitz
PostWysłany: Nie Wrz 12, 2010 11:02 pm 
Awatar użytkownika
Rejestracja: Czw Paź 15, 2009 9:11 pm
Posty: 282
Miejscowość: Łódź
Aż ciężko uwierzyć w to, jak bardzo różne potrafią być dwa koncerty tego samego zespołu, podczas tej samej trasy koncertowej, i w dodatku o prawie identycznej setliście. Skoro miesiąc temu rzuciło mnie aż do Sopotu, żeby obejrzeć występ Myslovitz, to głupio by było odpuścić, kiedy występowali tuż obok- w Aleksandrowie Łódzkim. Wprawdzie tereny Miejskiego Ośrodku Sportu i Rekreacji, gdzie odbywał się występ były oddalone od centrum (i autobusu do Łodzi) to jednak jakoś udało mi się dotrzeć. Jako, że było ciemno, tym razem nie musiałem podziwiać najnowszej gimnazjalnej mody, co przy innych darmowych występach staje się źródłem ciekawych spostrzeżeń

Czy kiedykolwiek doczekam czasów, kiedy przed Myslovitz zagra porządny support? Jednak słuchając jednostajnej łupaniny bez krzty melodii zespołów w rodzaju L.Stadt czy Pustki to już zdecydowanie wolę kabaret Śpiewającego Czesława. Przynajmniej od tego uszy nie bolą.

Dość pokaźna scena, o dobrej akustyce, chociaż sam początek koncertu pod tym względem był dziwny- jakby panowie za konsoletą kompletnie nie potrafili się zdecydować co jak ma brzmieć. A to klawiszy prawie nie było, a to wokal skakał… Dopiero po kilku piosenkach wreszcie znaleźli odpowiedni dźwięk. Ale za to jaki to był dźwięk! Ci którzy byli ze mną na występie w Sopocie, pamiętają, że zespół naprawdę przyłoił. A w Aleksandrowie mimo tego samego setu, najważniejsze co było słychać to Przestrzeń. Przede wszystkim Wojtek Powaga na gitarze i Przemek Myszor na klawiszach kreowali taki klimat, ozdabiając każdą piosenkę swoimi dłuższymi popisami, że aż ciary chodziły. Jakbym w przeciągu miesiąca ktoś ich podmienił na zupełnie innych muzyków…

„Długość Dźwięku Samotności”- tego nie zagrali w Sopocie, natomiast tutaj pojawiło się w zupełnie nowej aranżacji. Ascetyczny rytm perkusji, proste linie gitar i klawiszy, że aż samo z siebie nasunęło mi się porównanie z koncertową wersją „I’ll Go Crazy” U2. „Peggy Brown”- chyba jak wszyscy mam dość panienek wrzeszczących o ten utwór, ale trzeba przyznać, że na żywo brzmi rewelacyjnie. Zwłaszcza z niesamowitym zwolnieniem w środku, kiedy na tle sennej partii gitary Artur śpiewa „falbankową” zwrotkę- rewelacyjny efekt. No i „Good Day My Angel” na bis, jak zawszy wspaniały, rozimprowizowany i zagrany z ‘kosmiczną’ werwą, dokładnie tak jak „Mickey” w Sopocie.

Oglądałem na żywo Myslovitz po raz trzynasty. Ale po takim czymś (a przecież grywali jeszcze lepsze koncerty!) z pewnością ma się ochotę na więcej. Oby do przyszłego roku.. Oby do nowej płyty.

Set:
Nienawiść
Chłopcy
Mieć czy Być
Za zamkniętymi oczami
Nocnym pociągiem aż do końca świata
Zwykły Dzień
Kraków
Kilka uścisków, kilka snów
Sprzedawcy Marzeń
Chciałbym umrzeć z miłości
Gdzieś
Siódmy Koktajl
Szklany Człowiek
Aleksander
Ściąć wysokie drzewa
Długość dźwięku samotności
Peggy Brown z falbankami
- - -
Good Day My Angel


Profil  Offline
 

Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  

Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 16 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

Góra Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group

phpBB SEO
ssq.pl seo.malpka.net Dobre sklepy internetowe - Muzyka